Od czego jest próchnica: częstość wyznacza ataki, ilość wyznaczyła próchnicę
Mniej więcej przy pierwszej plombie ktoś ci wyjaśnił, od czego jest próchnica. Zęby psuje nie to, ile cukru jesz, tylko jak często. Batonik po obiedzie jest w porządku, torebka cukierków skubana przez całe popołudnie — nie. To jedna z niewielu rad dentysty, które prawie każdy potrafi powtórzyć, i brzmi jak fizyka. Wzięła się z eksperymentu, którego nie wolno by już powtórzyć — a kiedy wreszcie sprawdzono ją na zwykłych dorosłych przez dekadę, połowa, którą wszyscy pamiętają, się nie utrzymała.
Od czego więc jest próchnica: od dawki czy od zegara? Najpierw krótko. To, jak często jesz cukier, decyduje, ile ataków kwasu zęby przeżyją w ciągu dnia. To, ile go jesz, zdecydowało w najdłuższym badaniu dorosłych, jakie mamy, ile próchnicy ludzie naprawdę mieli: u 1 702 dorosłych Finów z próchnicą szła ilość cukru, a częstość nie. Oba zegary tykają. Tylko o jednym powiedziano ci, że możesz go pominąć.
Eksperymentu, z którego wzięła się zasada, nikt by dziś nie zatwierdził
W latach 1945–1953 w szpitalu Vipeholm pod Lund w Szwecji badacze przez pięć lat obserwowali 436 pacjentów i zmieniali jedną rzecz: cukier. Część grup dostawała go dodatkowo do posiłków, w napojach albo w chlebie. Inne dostawały go między posiłkami jako toffi — osiem albo dwadzieścia cztery sztuki, zrobione tak, by lepiły się do zębów. Pacjentami byli ludzie z niepełnosprawnością intelektualną i nikt nie zapytał ich o zgodę.
Próchnica rosła najbardziej w grupach jedzących lepki cukier między posiłkami, a wzrost ustawał, gdy dieta wracała do normy. Cukier do posiłków ruszał liczby dużo mniej. Praca z 1954 roku stała się zasadą, którą znasz. Chemia się zgadzała: w latach 40. Robert Stephan zmierzył kwasowość płytki nazębnej po płukaniu cukrem. Sięgała dna po około 5–20 minutach i wracała po 30–60 minutach. Każda przekąska kupuje nowy dołek.
Co zasada po cichu zakładała
Zakładała, że dwa zegary da się rozdzielić. W Vipeholm się dało: gramy ustalała kuchnia, rozkład dnia — oddział. W życiu się nie da. Kto często podjada, zwykle zjada też więcej cukru w sumie, a kto zjada więcej cukru, zwykle częściej podjada. Powiedzieć komuś, że liczy się tylko częstość, to powiedzieć mu przez przemilczenie, że suma jest za darmo.
W 2014 roku przegląd systematyczny przygotowany dla Światowej Organizacji Zdrowia przeanalizował 55 kwalifikujących się badań o ilości cukru i próchnicy. 42 z 50 badań u dzieci i 5 z 5 u dorosłych znalazło co najmniej jeden dodatni związek: więcej cukru, więcej próchnicy. Dowody, że próchnicy jest mniej, gdy cukry wolne nie przekraczają 10 % dziennej energii, oceniono jako umiarkowane; próg 5 % pokazał związek, ale na dowodach bardzo niskiej jakości.
Potem przyszedł test, którego zasada nigdy nie przeszła. Badacze z Londynu i Finlandii prowadzili 1 702 dorosłych przez krajowe badania z 2000, 2004/05 i 2011 roku, a cukier mierzyli zwalidowanym kwestionariuszem częstości spożycia. Gdy ilość i częstość weszły do jednego modelu, z zębami próchniczymi, usuniętymi i wypełnionymi przez cały okres istotnie wiązała się ilość. Częstość nie. Sprawdzono czterdzieści trzy modele krzywoliniowe i żaden nie pasował lepiej niż prosta — nie ma bezpiecznego progu, jest tylko nachylenie.
Oba zegary są prawdziwe, tylko liczą inaczej
To nie obala Stephana. Każda porcja cukru nadal kosztuje szkliwo jeden dołek kwasu; to chemia. Fińskie dane mówią co innego: przez lata w ustach widać dawkę łączną. Częstość wyznacza liczbę ataków w ciągu dnia. Ilość wystawia rachunek za dekadę. A sam Vipeholm pokazał, jak bardzo ludzie się różnią: u części pacjentów pojawiało się wiele nowych ognisk przy diecie, która innych prawie nie ruszała. Twoje zęby mogą być bardziej albo mniej wyrozumiałe niż przeciętne, a żadna etykieta ci tego nie powie.
Może jesteś właśnie tą osobą, która nigdy nie podjada, ale pije dwie słodzone kawy i sok do obiadu, pewna, że jest po bezpiecznej stronie zasady. Według zegara — jesteś. Według wagi — nie.
Co masz w ręku już dziś po południu
Użyteczna zasada ma dwie linijki, nie jedną. Trzymaj cukier przy posiłkach, bo każda dodatkowa okazja to kolejne pół godziny kwasu. I licz gramy, bo sumują się tak samo, zjedzone naraz czy w dwunastu porcjach. Puszka ciastek w zasięgu klawiatury każe ci płacić na obu zegarach naraz.
Ta sama uczciwość dotyczy tubki. Nasze pasty SYMBIOS i EVOLUTION kids mają w składzie ksylitol — słodzik, którego S. mutans, główna bakteria próchnicy, nie potrafi sfermentować. Obie są bez fluoru, więc fińskie odkrycie, że codzienna pasta z fluorem osłabiała związek cukru z próchnicą, nie jest nasze. I żadna pasta, nasza też, nie cofnie gramów, które już zjadłeś.
Zasada kazała pilnować zegara. Dowody każą pilnować zegara i wagi — a ten, który wolno ci było pominąć, twoje zęby liczyły przez cały czas.